Bezdomność to nie wybór…

Słoneczny poranek, 8.00 Plac Defilad, centrum Warszawy. Węzeł komunikacyjny, miejsce, w którym zaczyna się
i kończy wiele podróży autokarowych. Urokliwe otoczenie parku, uświetnionego monumentalnym Pałacem Kultury i Nauki, znakiem rozpoznawczym stolicy. Chodnik dla przechodniów usłany ławkami, miejscem odpoczynku. Na trzech z nich śpią osoby bezdomne. Zapewne spędziły tam całą noc.

Obok ławek wybiegowym krokiem przechadzają się dwie kobiety. Wyszykowana, blondyna pod pięćdziesiątkę, ukrytą skrzętnie makijażem wyraża swojej oburzenie, wynikające z obecności owych bezdomnych. „ Wizerunek Warszawy, co pomyślą goście z zagranicy?” Kobiety z widocznym grymasem na twarzy minęły ławeczki, nie oglądając się za siebie.

To przykre, że w XXI wieku ławka, prestiż miasta zwraca większą uwagę niż człowiek… Bezdomny człowiek na owej ławce to wyraźny defekt, który jak śmieć rzucony na trawnik, niszczy nienaganny wizerunek stolicy. Człowiek, który ma na sobie stare zniszczone łachy i nie pachnie perfumami. Nikt nie zastanawia się, kim jest ten człowiek? Co się stało, że noce spędza na ławce w parku? Jaką tragedię kryją jego pokorne, smutne oczy? Nikogo nie obchodzi kiedy ostatnio jadł…

Jest odrażającą, gorszą kategorią człowieka. Kategorią człowieka bezdomnego. Bezdomny pies miałby większe prawo leżeć na owej ławce. Budziłby wtedy współczucie. Człowiekowi, który nie ma nawet własnego kąta, wyelegantowane społeczeństwo odbiera choćby prawo do kawałka publicznego drewna. Prawdopodobnie także na gołej ziemi stanowiłby przeszkodę. Jakże szkoda, że nie może zniknąć, nie istnieć lub stać się niewidzialny…

To przerażające, że obok naszego poukładanego, „czystego” świata żyją ludzie, dla których nie ma między nami miejsca. Tworzą cień, w którego stronę nikt nie ma ochoty spoglądać. Przeganiani, poniżani, wyśmiewani…bo tak najprościej.

My, którzy pijemy każdego poranka aromatyczną kawę przeglądając Internet w ciepłych kapciach, bez problemu skreślamy człowieka, który czasami przez kilka dni szuka kawałka suchego chleba…

My wystrojeni, wykształceni, „godni” mieszkańcy oburzamy się, że po naszej ulicy ma czelność iść człowiek, którego zniszczyło życie, którego doświadczeniem można by obdzielić pół naszej, szanowanej ulicy.

Hej elegancka blondyno, zastanów się nad losem człowieka, zanim zatroszczysz się o wizerunek miasta. Być może zagraniczni goście, których opinią tak się przejmowałaś zwrócą uwagę na bezdomnego, śpiącego na ławce. Być może owi goście zastanowią się, dlaczego w jego własnym kraju, zostawiono mu tylko skrawek starego drewna…?

Advertisements

2 thoughts on “Bezdomność to nie wybór…

Add yours

  1. Niestety w większości ci śpiący na ławkach to są bezdomni na własne życzenie nie chcąc skończyć z alkoholem. Ludzie bezdomni nie pijący szybko wracają do normalnego życia bo ktoś im zawsze pomoże, a zwykły śmierdzący bej na własne życzenie śpi na ławce. Gdyby był inteligentny nie pił by poszedł do noclegowni ogarną by się i postarał poukładać to wszystko a nie ‘ola boga jaki ja biedny dajcie na flaszke’

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: