Cena zdrowia, czyli opieka medyczna w Polsce

Przychodnia medyczna, centrum miasta. Pod gabinetem lekarza medycyny rodzinnej tak zwanego internisty- tłum. Osoby w różnym wieku. Historia jednego z mężczyzn mrozi krew w żyłach. Pacjent z podejrzeniem niedrożności żył trafia na koronarografię, bez uprzednich, dokładnych badań, choćby Dopplera tętnic. Zabieg okazuje się niepotrzebny i kończy źle zamkniętą tętnicą…Dodatkowo, przy wstawianiu rozrusznika „przypadkowo” przecięto mu nerw…

Pacjentka przerażona różnymi objawami, których doświadcza, wychodząc z gabinetu zadaje pytanie, czy jej choroba to przypadkiem nie borelioza (dziś już o niej słyszała, bo wreszcie ta niesamowicie ciężka choroba, która sadza ludzi na wózek inwalidzki, zabija powoli, wykańczając wszystkie układy organizmu, wymagająca ryzykownej i żmudnej terapii jest wspominana w mediach). Odpowiedź lekarza dosłownie zrzuca z krzesła „a czym objawia się ta choroba?”

Pacjentka w średnim wieku czuje się źle od jakiegoś czasu. Ma bóle w okolicy klatki piersiowej. Badanie EKG wychodzi dobrze. Pacjentka zostaje odesłana do domu z diagnozą „nie wiem, co Pani dolega” oraz z receptą na…środki przeciwbólowe (nie wiadomo, na co zalecone). Prośba o skierowanie na badania z krwi podsumowana zostaje tekstem: nie widzę podstaw.

Lekarz nie potrafi przy podstawowym, ogólnym badaniu postawić diagnozy. Mimo to odsyła kobietę, bez zlecenia dodatkowych badań. Nie tylko nie wiadomo, co jej dolega, ale także nie szukana jest przyczyna jej kłopotów zdrowotnych. Nie ma podstaw do badań. Będą dopiero wtedy, kiedy nie daj Boże w ciężkim stanie trafi do szpitala! Teraz, kiedy jeszcze chodzi o własnych siłach, szuka pomocy, nie ma sensu zbytnio się wysilać. A może przejdzie samo…

Nikt nie kieruje jej na badania, bo nikogo tak naprawdę nie obchodzi jej stan zdrowia. Przyszła i wyszła na własnych nogach, pacjent „zaliczony”, sprawa zamknięta. Czy naprawdę sami musimy błagać o coś, co się nam należy? Dlaczego do każdego przypadku nie dostosowana jest diagnostyka?

Dlaczego nie zlecono tej Pani badań, choćby 16 parametrowej morfologii krwi, pokazującej ogólny stan zdrowia? Być może czuje się źle ze względu na spadek elektrolitów, ale nikomu nie przyszło do głowy zbadać poziomu potasu i sodu. A może mówiąc potocznie skoczył jej cukier? Tego też nikt nie sprawdził, nawet glukometrem…

Czy w XXI wieku to pacjent ma być mądrzejszy od lekarza? Czy musimy rozszerzać naszą wiedzę w zakresie medycznym, aby w chwili kryzysu wiedzieć, gdzie szukać pomocy, ponieważ osoba, która świadomie wybrała ten zawód, skończyła kierunkowe studia nie zawsze ma ochotę doradzić pacjentowi, wskazać drogę, dzięki której może wyzdrowieć?

Każdy z nas (ubezpieczony) ma prawo do bezpłatnej opieki medycznej. Mimo tego duża część społeczeństwa korzysta z prywatnych klinik, gdzie opieka jest na najwyższym poziomie, a termin znajduje się praktycznie od razu. Jakiś niesamowity fenomen, czyżby kliniki prywatne pracowały w rozciągającej się czasoprzestrzeni? Jakim cudem w gabinecie prywatnym wizytę można uzyskać na tzw. „wczoraj”, w państwowym nie ma jej nawet za pół roku?

Oczywiście nie ma nic za darmo, ale przecież fakt nie opłacenia wizyty w gabinecie NFZ nie oznacza darmowej porady. Pacjent, co miesiąc, bez względu na to, czy jest chory czy zdrowy płaci składki, z których publiczna opieka medyczna winna być utrzymywana.

Na czym polega problem? Czy to złe zarządzanie, brak dobrej woli, empatii, znudzenie zawodowe, chęć nakręcania prywatnego biznesu, jakim staje się zdrowie społeczeństwa ponosi winę za obecny stan pomocy medycznej w Polsce? Być może wszystkie, wymienione powody tworzą powyższy problem. Czy naprawdę nie można go rozwiązać, czy może komuś jest tak wygodniej, korzystniej, bardziej opłacalnie?

Ludzkie zdrowie to jedna z najwyższych wartości. Wydaje się, że wartości nie powinny być przeliczane na pieniądze. Ile dziś kosztuje ludzkie zdrowie? Ile kosztuje ludzkie życie? Czy stan konta aż tak przysłonił nam trzeźwość myślenia i rozróżniania tego, co etyczne i nieetyczne, ludzkie i nieludzkie? Czy naprawdę aż tak zgłupieliśmy, aby kilka kawałków nędznego papieru było ważniejsze od drugiego człowieka?

Drogi Lekarzu, zastanów się zanim kolejny raz wypuścisz z gabinetu osobę, bez diagnozy i próby pomocy jej, przy użyciu wszystkich możliwych sposobów, które masz w zasięgu ręki. Być może to właśnie ta osoba, którą odesłałeś, miała stanąć w odpowiednim momencie na Twojej drodze i przynieść Ci pomoc, ale przez Twoją obojętność, już jej tu nie ma…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: