Poronienie, chwila, w której budzi się Anioł…

„Na białej, zimniej ścianie w jednym punkcie zawieszony jest błędny wzrok. Oczy, które zgasły w jednej chwili, zamglone od łez, spoglądają tępo, jak z zaświatów i nie wiadomo, czy przypadkiem nie są już na tamtym świecie…

Niewygodne, szpitalnie łóżko nagle nie ma już żadnego znaczenia. Przypomina trumnę, w której już się nic się nie czuje…ale nawet to nie jest jej dane. Nawet grób nie chce schować w sobie takiego bólu. Taka rozpacz nie zmieści się 2 metry pod ziemią. Łzy spływające po bladej twarzy są tak ciężkie, że uginają i tak już podniszczoną poduszkę. Żadna siła nie jest w stanie ich zatrzymać. Nic dziwnego, bo czy można zatamować pękniętą duszę…? Dwa życia w jednym ciele to za dużo nawet dla śmierci, która zabrała tylko jedno, to młodsze… Głupia śmierć nie wiedziała, że swoją decyzją i tak pociągnie dwoje? Żywe ciało to wszystko, co zostało po matce i jej nienarodzonym dziecku. Jej dusza i serce utopione zostały we krwi, która oznaczała koniec…”

Utrata dziecka jest najgorszym momentem w życiu kobiety. Poronienie to jeden z tematów, o których się milczy, którego w codziennych rozmowach nie ma. Ten niewyobrażalny dramat, często jest bagatelizowany przez otoczenie. Traktowany tak, jakby skończył się w tym jednym momencie. Niestety, jego skutki odczuwane są przez kobietę-matkę bardzo długo, czasami już zawsze.

Niektóre z nas zamykają się w swojej rozpaczy, nie chcąc wpuścić nikogo do swojego straconego świata. Niektóre szalejąc z bólu, obrażają się na wszystko dokoła, odpychając bliskich. Niektóre pogrążają się w myślach, szukając powodu, winią siebie za to, co się stało. Wszystkie czujemy się gorsze, wybrakowane, puste…

Dla matki, która straciła ciążę, której dziecko odeszło, zanim zdążyła wziąć je na ręce niezwykle ważne jest wsparcie otoczenia. Bynajmniej nie chodzi tutaj o współczucie, o litość. Czasami wystarczy obecność, uścisk ofiarowany w milczeniu.

,,Jesteś jeszcze młoda, urodzisz niejedno dziecko”, to słowa, od których lepszy byłby nawet nóż wbity w plecy. Przynajmniej ból odszedłby na zawsze…Pocieszenia, utarte zwroty warto stosować przy nieudanym cieście, nigdy w stosunku do matki, której życie odebrało najważniejszą rolę.

Bardzo istotne jest także podejście lekarzy i pielęgniarek, które zajmują się pacjentką. Warto, aby personel medyczny poniekąd przyzwyczajony do takich sytuacji, szanował tragedię, jaka spotkała kobietę i nie traktował jej, jak kolejny przypadek medyczny. Szufladkowanie, bagatelizowanie jest tak samo niestosowne, jak przyjście na pogrzeb w czerwonej sukni. Kobieta, która straciła dziecko przeżywa nie tylko jego odejście, ale i własną, wewnętrzną śmierć.

Kobieto! Matko, która straciłaś serce…Matko, dla której jednego dnia zaszło słońce… Matko, której we wczorajszych planach był krój sukni ślubnej córki, a dziś zostały w dłoniach tylko maleńkie śpioszki… Matko, która zamiast śmiechu dziecka, słyszysz tylko swój płacz…Spójrz w niebo, gdzie od dziś będzie czekał na Ciebie Twój, Maleńki Anioł…

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: