Śmierć dziecka…ból, który nie odejdzie nigdy

Nowoczesna Kobieto,

Czytając twój tekst o poronieniu, łzy same leciały mi po policzku. Nie, nie doświadczyłam osobiście utraty ciąży. Spotkało mnie coś gorszego. Trzy lata temu pochowałam swojego dwuletniego Synka, a wraz z nim siebie i swoje życie. Oczywiście fizycznie funkcjonuję, ale nie ma we mnie już chyba nic więcej, oprócz cielesnego opakowania.

Ostatnio w mojej rodzinie wraca temat dziecka. Mój mąż (nasze małżeństwo z mojej winy o mało się nie rozpadło) chce, abyśmy starali się o kolejne dziecko. Sama myśl o tym wywołuje u mnie paraliż. Stach, że sytuacja się powtórzy, że znowu stanę nad grobem swojego dziecka nie pozwala mi nawet oddychać, a co dopiero zajść w ciążę. Nie wiem też, czy jeszcze potrafię być matką…. Napisałam do Ciebie, ponieważ wydajesz się być osobą, która wiele przeszła i czuję, że mnie zrozumiesz. Nie chcę, aby mój mąż odszedł…nie oczekuję, że podasz mi gotową receptę, w zasadzie chyba niczego nie oczekuję. Musiałam to komuś powiedzieć.

Marlena,

Droga Marleno,

Żalu, jaki się we mnie obudził podczas czytania Twojego listu nie da się przelać na papier. Nie wydaje mi się, aby którekolwiek słowo, jakiego użyję, odpowiadając Ci, było dostosowane Twojej tragedii.

Masz rację, nie ma dla kobiety-matki nic gorszego niż stanie nad trumną dziecka. Żadne zdarzenia, problemy, nie mogą się z tym równać. Piszesz, że pochowałaś także siebie i… wierzę, że tak było. Wierzę, że jedyne czego chciałaś, to znaleźć się znów obok Synka. Mimo wszystko żyjesz…i nie możesz reszty swojego życia poświęcić na czekanie na śmierć.

Piszesz, że Twoje małżeństwo prawie rozpadło się z Twojej winy. Zabraniam Ci czuć się winną za to, że nie byłaś w stanie się uśmiechać, że nie mogłaś obdarzyć męża ciepłem, uczuciem, wtedy, kiedy miałaś w sobie tylko niewyobrażalny ból. Mimo wszystko jesteście razem, a Ty nie chcesz, żeby on odszedł…To oznacza, że kochasz męża, że nie wszystko, co piękne w Tobie spłonęło. Pomyśl proszę, że Twój mąż boryka się z tą samą tragedią, którą nosisz Ty. Jego propozycja wynika pewnie z ogromnej chęci przywrócenia choć częściowo Waszego życia. Myślę, że Twój mąż pragnie, abyście znów byli rodziną. Rodziną, w której będzie coś więcej niż płacz…

Marleno, nikt na tej ziemi nie odpowie Ci na pytanie: ,,dlaczego”? Nikt też nie ma prawa rozliczać Cię z tego, co czujesz, ani wpływać na Twoje wybory. Decyzja o ponownym macierzyństwie należy wyłącznie do ciebie. Piszesz o strachu, o niepewności, czy będziesz jeszcze dobrą matką. Uważam, że jesteś doskonałą matką. Tak jesteś, ponieważ rola ta nie przemija, a miłość matczyna, jaka jest w Tobie nie wygaśnie nigdy. Twoje pytania są tak naprawdę odpowiedzią, ponieważ podświadomie chcesz kochać i być jak najlepszą matką dla dziecka, które mogłoby wejść w Twój świat. Boisz się…i nic dziwnego. Cierpienie, jakie Ci towarzyszy nie pozwala patrzeć neutralnie.

Twój dramat miał miejsce trzy lata temu. Czy trzy lata to wystarczający czas, aby pogodzić się ze śmiercią własnego dziecka? Marleno, myślę, że nie ma takiego okresu, po którym można by stwierdzić: już czas, wystarczy. Ten ból będzie z Tobą już zawsze, nie zapomnisz za kolejne trzy, pięć lat. Jest to niemożliwe. Pytanie tylko, czy chcesz, aby każdy kolejny rok był echem, powtórką tego, co stało się trzy lata temu? Masz dwa wyjścia: możesz zatracić się w cierpieniu, odświeżać ranę, która i tak nigdy w pełni się nie zagoi lub możesz spróbować postawić na nogi kolejny dzień.

Nie bój się, że radość z ponownego macierzyństwa Tobie już nie przystoi, że kolejne dziecko zastąpi Twojego Synka. On do momentu, w którym Twoje serce zabije po raz ostatni będzie z Tobą, w Twojej pamięci, w Twojej duszy, ale być może kiedyś, tam na górze zapyta: ,,mamo, czy to przeze mnie już nigdy się nie uśmiechałaś…”?

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: